Archiwum dla Czerwiec 2011

Benriach 10 46% Curiositas Peated – OB

06-21-2011

Barwa: złoto, przechodzi w ciemniejsze odcienie

Zapach:

: bez wody: odrobinka alkoholu, mocno torfowa z drugiej strony ładnie owocowa słodycz – pieczone i egzotyczne owoce, miód, rodzynki, figi, suszona śliwka, brzoskwinia, gruszka, odrobina czereśni, powidła, najpierw jest w tej whisky torf, następnie pojawia się spora ilość słodyczy z owoców, bardzo ładnie jest to zrównoważone

: z wodą: odrobinka alkoholu, bardziej torfowa i wytrawna – zioła, ale cały czas ta egzotyczna słodycz, brzoskwinie, miód, gruszka, jabłko i nawet coś z papai, z czasem coraz więcej słodyczy, odrobina wanilii

Smak:

: bez wody: oleisty, torfowy, dym, sporo słodyczy od razu egzotycznej oraz takiej z owoców gotowanych, budyń waniliowy, odrobina wiśni, śliwki, miód, pod wszystkimi owocami jest podkładka torfu, mało jęczmienia, czarna czekolada – odrobinę pikantna, odrobina soli morskiej

: z wodą: cały czas oleista, miodowa, słodkie owoce egzotyczne, podkład pod tym torfu, dymu, lekko pikantna, trochę cytrusów, głównie jednak słodycz, trochę gorzkości, cynamon, popiół z owocami

Finisz: torfowy z elementami owocowymi, miód, łady i długi

Podsumowanie: Nie filtrowana na zimno bez dodatku karmelu. Bardzo ciekawa whisky. Można ją potraktować jako idealny wstęp do regionu Islay. Bardzo ładny i długi zapach oraz smak bez wody.

Benriach 10 46% Curiositas Peated - OB

Woda w whisky szkockiej i amerykańskich trunkach

06-15-2011

Jeśli chodzi o szkocką whisky to sprawa jest dość prosta. Ustawowo whisky nie może mieć mniej niż 40 %. Co ciekawe Mendelejew znany nam bardziej z chemii, na rozkaz cara miał sprawdzić jaki poziom alkoholu jest „najzdrowszy” dla organizmu. W swoich badaniach, które zaowocowały obroną pracy doktorskiej dowiódł, że właśnie 40% to najlepsze stężenie alkoholu.Według Szkotów najlepiej degustuje się whisky w okolicach 30%. Dlatego też dodaje się „a drop/ a dash of water”, żeby whisky otworzyła się i lekko zmieniła. Niestety nie zawsze zmienia się na lepsze, szczególnie jeśli pochodzi z  beczek po sherry. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia.
Jest kilka osób, które uważają że należy degustować whisky bez wody – np. Jim Murray – jeden z największych znawców whisky, nie tylko przecież szkockiej, na świecie.
Ja degustuje whisky bez wody i z wodą. Dzięki temu mam pełny obraz trunku.
Jak wygląda kwestia bourbona i amerykańskiej whiskey wyjaśnił mi kiedyś znawca tego trunku: „Bourbon natomiast oddaje to, co w nim najlepsze, przy zawartości alkoholu w przedziale 47-57% vol. Jeśli ma się przed sobą kilka wersji bourbona z tej samej destylarni, produkowanego wg tej samej receptury, ale oferowanych z różną mocą, nic nie jest w stanie przebić doznań aromatyczno-smakowych wersji z podwyższoną zawartością alkoholu, a raczej z mniej obniżoną lub w ogóle. Szanujące w tym względzie tradycję destylarnie (Wild Turkey, Four Roses czy Maker’s Mark) pakują do beczek destylaty z zawartością 55% vol (inne czynią to na maxa czyli 62,5%). Podnosi to rzecz jasna koszty produkcji, ale warto. Obniżanie zawartości alkoholu poniżej 47% znacznie spłaszcza paletę bourbona i wbrew pozorom exponuje bardziej alkohol. Na marginesie dodam, że Wild Turkey, swoją drogą jeden z najlepszych bourbonów na świecie w ogóle nie oferuje swoich trunków z zawartością alk. poniżej 50%. Ich mistrz destylacji - guru- Jimmy Russell sam osobiście testuje destylaty w ich pierwotnej postaci.
Wracając jeszcze do wody i bourbona, to ustawowe minimum zaw. alk wynosi również 40% (czyli amerykańskie 80 proof) i jak już wspomniałem, dość często uznawanym optimum jest oscylacja wokół 50% (100 proof). Tu na myśl przyszedł mi tzw. Bottled-In-Bond Act, który wszedł w życie w USA w 1897 roku i przewidując kilkanaście wymogów prawnych (mających na celu uporządkowanie rynku whiskey straight i zagwarantowanie jej najwyższej jakości), zapisywał wśród nich zawartość alkoholu w butelce na równe 50%.
Dziś na rynku Bourbona wciąż można znaleźć przykłady whiskey wyprodukowanej zgodnie z aktem B-I-B (wówczas stosowny napis widnieje na etykiecie, np. Henry McKenna Single Barrel B-I-B od Heaven Hill Distilleries) lub chociaż z zaw. alk. zgodną z B-I-B (czyli 100 proof), co również ma odzwierciedlenie na etykiecie z napisem „Bonded”.
Reasumując degustujmy tak jak nam smakuje. Każdy przecież może mieć indywidualne podejście.

Cuvee Hortense 2008

06-05-2011

Barwa: Białe

Region: Bordeaux

Apelacja: Entre-Deux-Mers

Szczep: 40 % Sémillon – 50 % Sauvignon – 10 % Muscadelle

Kolor: żółte z jasnozielonymi refleksami

Nos: finezyjny, egzotyczne owoce, cytrusy, słodkie nuty wanilii, beczki i tostów

Usta: tłuste

Finisz: bardzo długi

Informacje dodatkowe: rewelacyjne wino, cena w Paryżu 6,50 Euro

Cuvee Hortense 2008

Ardmore 1990-2004 43% G&M

06-02-2011

Barwa: jasne złota

Zapach:

: bez wody: lekki alkohol, coś z oleju, dużo gruszki, sporo torfu, coś z wytrawnych tonów – cytrusy, bardzo mało słodkich aromatów, świeże drewno i na koniec wanilia.

: z wodą: jest cały czas gruszka, więcej słodu, gdzieś pojawia się miód i wanilia, trochę więcej ostro – wytrawnych zapachów, więcej torfu, sporo cytrusów, słód, wanilia – masło i ciasto

Smak:

: bez wody: trochę torfu i słodu, zrównoważona, mocno rozgrzewa, coś z cytrusów – skórka cytryny i pomarańczy

: z wodą: słodycz miodowa i wanilia miesza się z lekkim torfem i słodem, gdzieś na koniec gorzka czekolada, bardzo dużo cytrusów, wanilia i toffi oraz coś z masła

Finisz: torfowo słodowy

Podsumowanie: Bardzo dobra whisky – mocna budowa i bardzo ładnie zrównoważona. Whisky można pić bez wody, ale odradzam to początkującym.

Ardmore 1990-2004 43% G&M